- W dziejach powojennego polskiego podziemia niepodległościowego Zgrupowanie Narodowych Sił Zbrojnych Henryka Flamego „Bartka” – działające w latach 1945–1947 – należy do największych formacji o profilu narodowym. Szczególnie symboliczny wymiar miało zakończenie jego aktywności, które było efektem ubeckiej prowokacji – mówił nasz historyk w rozmowie z Pawłem Lekkim (Biuro Rzecznika Prasowego IPN).
Paweł Żołądek opowiadał o akcji UB, która doprowadziła do rozbicia oddziałów „Bartka”, nazywanego również „Królem Podbeskidzia”.
Przypomniał, że w lipcu 1946 r. kontakt z „Bartkiem” nawiązał podporucznik Henryk Wendrowski – agent bezpieki, podający się za łącznika komendy VII Okręgu Śląsk NSZ. Przyjmując tożsamość kapitana „Lawiny”, dostarczył na Baranią Górę, gdzie skoncentrowane były partyzanckie oddziały, sfingowany rozkaz przerzutu zgrupowania na zachód, w okolice Jeleniej Góry.
- Operacja „Lawina” to sprytnie i perfidnie przemyślana gra operacyjna, mająca na calu zwabić żołnierzy „Bartka” i zachęcić ich do wyjazdu na zachód, a w konsekwencji doprowadzić do ich likwidacji – podkreślił.
Z rozmowy wyłania się historia o walce o wolną Polskę, ale także o zdradzie i precyzyjnie zaplanowanej, nierozliczonej ubeckiej zbrodni, popełnionej na żołnierzach NSZ. To również opowieść o dziesięcioleciach zakłamywania prawdy o tych wydarzeń i o przywracaniu pamięci o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych.
- Można rzec, że ten godny pochówek żołnierzy NSZ, którzy zginęli w operacji „Lawina” w Kamesznicy, to zasługa determinacji pana prof. Krzysztofa Szwagrzyka, który stoi na czele Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Prace prowadzone w terenie, trwające od marca 2012 roku, dały efekty w postaci odkrycia trzech miejsc zbrodni – zaznaczył Paweł Żołądek.
