Podczas spotkania w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” w Kielcach punktem wyjścia do rozmowy była postać niezłomnego lekarza, gen. bryg. dr. Jana Kołłątaja-Srzednickiego, którego losy złączyły także z Kielcami.
- Był chory na Polskę. Patriota, lekarz, legionista, generał, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata – opisywał Grzegorz Łubczyk.
Jan Kołłątaj-Srzednicki urodził się w Penzie w Rosji. Dom Srzednickich był ostoją polskości – rozmawiano i modlono się wyłącznie po polsku, czytano polskie książki, śpiewano pieśni.
Po ukończeniu studiów medycznych w Moskwie, Jan przyjechał do Polski – najpierw do Warszawy, by odbyć staż w Szpitalu im. Dzieciatka Jezus, w 1911 r. przeniósł się do Zakopanego. W kolejnych latach służył w Legionach Polskich oraz Wojsku Polskim w oddziałach sanitarnych. W Legionach pełnił funkcję lekarza naczelnego 4. Pułku Legionów w Kielcach oraz szefa sanitarnego III Brygady Legionów. W latach 1930-1939 był komendantem Centrum Wyszkolenia Sanitarnego i Inspektorem Służby Zdrowia w Wojsku Polskim.
Wraz z wybuchem II wojny światowej trafił na Węgry, gdzie zaangażował się m.in. w prace Komitetu Obywatelskiego do spraw Uchodźców Polskich na Węgrzech, a także tamtejszej Sekcji Polskich Lekarzy Czerwonego Krzyża.
- Wraz z oficerami organizował przerzut medykamentów dla organizacji podziemnych w Polsce, uczestniczył w wypisywaniu fałszywych dokumentów dla Żydów węgierskich, był zaangażowany w przerzut żołnierzy polskich do Francji i Anglii – opisywał Grzegorz Łubczyk.
Jan Kołłątaj-Srzednicki zginął w czasie obławy Gestapo na biuro Komitetu, niszcząc dokumentację, potwierdzającą wydawanie Żydom fałszywych dokumentów – uniemożliwił tym samym dotarcie do ocalonych Żydów oraz innych współpracowników Komitetu.
Spotkanie w Przystanku Historia odbyło się 6 października. To data symboliczna, bo tego dnia, w 1939 roku zakończyła się wojna obronna i rozpoczął się czas uchodźctwa. Wielu Polaków znalazło schronienie właśnie na Węgrzech. Przez granicę polsko-węgierską odbywała się również ewakuacja na Zachód polskich żołnierzy (w tym 10. Brygady Kawalerii płk. Maczka).
Wcześniej jednak, w nocy z 8 na 9 września 1939 roku, premier Węgier Pál Teleki odmówił Niemcom przepuszczenia przez swoje ziemie niemieckich oddziałów, chcących także od południa zaatakować Rzeczpospolitą.
Wspólna historia łączyła Polskę i Węgry też po II wojnie światowej, kiedy oba kraje znalazły się w radzieckiej strefie wpływów. Do tych czasów odwołał się film dokumentalny „13 lat, 13 minut", opisujący wydarzenia sprzed 70 lat, z roku 1956 w Poznaniu i w Budapeszcie. Centrum opowieści stało się skrzyżowanie ulic noszących imię Romana Strzałkowskiego, 13-latka zabitego w Poznaniu w czerwcu 1956 roku przez UB i Petera Mansfelda, 18-latka, który przez 13 minut umierał na szubienicy w październiku tego samego roku w Budapeszcie.
Prowadzący spotkanie Grzegorz Wdowiak ze Stowarzyszenia „Czwartak” im. Krzysztofa Witkowskiego podkreślił, że po krwawym powstaniu w stolicy Węgier w 1956 r., Polacy okazali największą pomoc dla walczących Węgrów, spośród wszystkich krajów.
- Najpiękniejszym darem od nas Polaków, pamiętających gest Węgrów, którzy uratowali tysiące naszych żołnierzy udzielając im schronienia, była zebrana krew dla rannych – zaznaczył.
W spotkaniu udział wzięli wojskowi: mjr Radosław Domińczyk z Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych w Kielcach, ppłk Dawid Boroń z 8. Dywizji Piechoty Armii Krajowej oraz por. Daniel Woś z 10. Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. mjr. cichociemnego Eugeniusza Gedymina Kaszyńskiego „Nurta” w Kielcach. Zaproszenie przyjęła też młodzież z Zespołu Szkół nr 1 w Kielcach oraz Zespołu Szkół Mechanicznych w Kielcach.
Wydarzeniu towarzyszyła wystawa Archiwum Państwowego w Kielcach o historii przyjaźni polsko-węgierskiej w XX wieku.
Organizator: Stowarzyszenie „Czwartak” im. Krzysztofa Witkowskiego w Kielcach. Współorganizator: Delegatura IPN w Kielcach.









